Teksty na każdy temat (reklama ,)
Mogące je rzucać przedmioty były pewnie niewidzialne, a może w ogóle nie znajdowały się na wyspie. Niebo także zdawało się pełne cieni. O ile jednak te na ziemi były nieruchome, to te wśród chmur co jakiś czas się poruszały wraz z chmurami gnanymi wiatrem. Przez cały ten czas krwawe słońce zalewało wyspę czerwonym blaskiem, roztaczając swą niesamowitą poświatę wokół dwudziestki mężczyzn. Kilkakrotnie również, gdy posuwali się ostrożnie w głąb wyspy, powietrze rozbłyskiwało nagle krótkim, migoczącym światłem, a kontury przedmiotów na moment się rozmywały, po czym wszystko wracało do normy. Elryk podejrzewał, że to tylko złudzenie optyczne i nie odzywał się, póki Hown Zaklinacz Węży (który wciąż miał kłopoty z poruszaniem się po ziemi) nie przemówił głośno: Co prawda z rzadka tylko schodziłem na ląd, ale wydaje mi się, że nie trafiłem dotychczas do krainy dziwaczniejszej niż ta. Cały czas wszystko dokoła drga i migocze. Kilka osób zgodziło się z Hownem.

(Reklama: )
