Teksty na każdy temat (reklama wrzody ,ubezpieczenia )

Czy rozwiały się twoje wątpliwości, Elryku? spytał Erekosë z uśmiechem. Część tak, ale powstały nowe odparł Elryk. Z jakiegoś jednak powodu niezbyt się tym martwię. A więc dzielisz odczucia całej kompanii stwierdził Erekosë. I dopiero gdy przewodnik wprowadził go do kajuty leżącej za masztem, Elryk zdał sobie sprawę, że nie zapytał Kapitana, kim właściwie są Czterej. Kabina rufowa wyglądała niemalże jak zwierciadlane odbicie dziobowej. Tutaj także siedziało około tuzina mężczyzn. Sądząc po rysach i odzieży wszyscy byli doświadczonymi najemnikami. Dwaj zajmowali miejsce pośrodku najbliższej sterburty krawędzi stołu. Jeden z nich miał odkrytą głowę, jasne włosy i zatroskany wyraz twarzy, drugi wyglądem przypominał Elryka. Na jego prawej dłoni lśniła ciężka, srebrna rękawica, na lewej zaś nie miał żadnych ozdób. Odziany był w delikatną, zamorską zbroję. Spojrzał na wchodzącego Melnibonéanina i błysk rozpoznania pojawił się w jego jedynym oku (drugie przysłonięte było brokatową przepaską). Elryk z Melniboné! wykrzyknął. Moje teorie nabierają większego znaczenia! Odwrócił się do swego towarzysza.

(Reklama: )



\